← Plan · Sobota, 18 lipca
11:00 – 14:00
✓ zrealizowane
⛩️ Świątynia Naritasan Shinshoji i obiad atrakcja
Spacer pod świątynię Naritasan Shinshoji oraz wczesny obiad — węgorz unagi.
Jeden z najważniejszych i najbardziej okazałych kompleksów świątyń buddyjskich w Japonii, którego historia sięga 940 roku. Głównym obiektem kultu jest tu Fudo Myoo – buddyjskie bóstwo ognia i mądrości. Na rozległym terenie można podziwiać imponujące bramy, historyczne pawilony, kunsztowną, trzystopniową pagodę oraz przepiękny, spokojny park (Naritasan Park) z jeziorami, wodospadami i tradycyjnymi japońskimi ogrodami. Droga do głównej bramy prowadzi przez klimatyczną, historyczną uliczkę Omotesando, na której zjecie Wasz zaplanowany, wczesny obiad – tradycyjnie przygotowanego węgorza unagi.
💬 Wrażenia:
Dzisiejszy spacer zaczął się na Omotesando – krętej, historycznej uliczce, która była dla nas niczym wehikuł czasu. Spacerując ramię w ramię z Basią, wchodziliśmy w głąb dawnej, tradycyjnej Japonii. Ulica tętniła życiem, a z drewnianych budynków z epoki Edo wydobywał się słodko-dymny zapach pieczonego węgorza unagi. Mijaliśmy kolejne klimatyczne sklepiki wypełnione ceramiką, bambusowymi wyrobami i tradycyjnymi słodyczami. To był absolutny raj fotograficzny – aparat praktycznie nie stygł. Starałem się uchwycić w obiektywie każdy detal: barwne witryny, pracujących rzemieślników i tę niezwykłą, gwarną atmosferę, w której zanurzyliśmy się bez reszty. Zrobiliśmy tu mnóstwo świetnych ujęć, które będą doskonałą pamiątką.
Przekroczenie głównej bramy Naritasan Shinshoji było jak przejście do innego wymiaru. Zgiełk Omotesando natychmiast ustał, ustępując miejsca gęstym oparom kadzideł i mistycznemu spokojowi. Kompleks robił kolosalne wrażenie – misternie rzeźbiona Trzypiętrowa Pagoda i ogromne pawilony wymagały uwiecznienia na kolejnych dziesiątkach zdjęć. Błądząc z Basią po rozległych, zielonych ogrodach na tyłach świątyni, mruczących wodospadach i alejkach pełnych stawów z karpiami koi, mogliśmy na chwilę zwolnić i po prostu chłonąć ten niezwykły, głęboki spokój, który daje to miejsce.
Dzisiejszy spacer zaczął się na Omotesando – krętej, historycznej uliczce, która była dla nas niczym wehikuł czasu. Spacerując ramię w ramię z Basią, wchodziliśmy w głąb dawnej, tradycyjnej Japonii. Ulica tętniła życiem, a z drewnianych budynków z epoki Edo wydobywał się słodko-dymny zapach pieczonego węgorza unagi. Mijaliśmy kolejne klimatyczne sklepiki wypełnione ceramiką, bambusowymi wyrobami i tradycyjnymi słodyczami. To był absolutny raj fotograficzny – aparat praktycznie nie stygł. Starałem się uchwycić w obiektywie każdy detal: barwne witryny, pracujących rzemieślników i tę niezwykłą, gwarną atmosferę, w której zanurzyliśmy się bez reszty. Zrobiliśmy tu mnóstwo świetnych ujęć, które będą doskonałą pamiątką.
Przekroczenie głównej bramy Naritasan Shinshoji było jak przejście do innego wymiaru. Zgiełk Omotesando natychmiast ustał, ustępując miejsca gęstym oparom kadzideł i mistycznemu spokojowi. Kompleks robił kolosalne wrażenie – misternie rzeźbiona Trzypiętrowa Pagoda i ogromne pawilony wymagały uwiecznienia na kolejnych dziesiątkach zdjęć. Błądząc z Basią po rozległych, zielonych ogrodach na tyłach świątyni, mruczących wodospadach i alejkach pełnych stawów z karpiami koi, mogliśmy na chwilę zwolnić i po prostu chłonąć ten niezwykły, głęboki spokój, który daje to miejsce.